poniedziałek, wrzesień 25, 2006
ZUS: Śledź swoją przyszłą emeryturę
Polacy akceptują to, że wysokość przyszłej emerytury zależy od tego, ile składek wpłynie na ich konta emerytalne. Ale czy interesują się, co dzieje się z ich składkami? - zastanawia się "Rzeczpospolita".
Przez dziesięciolecia składki na ZUS wpadały do jednego worka i nikt się nie interesował, ile pieniędzy uskładał na swoją emeryturę. Od kilku lat ubezpieczeni dostają wyciągi ze swoich kont emerytalnych. Informacje z ZUS ciągle są niepełne, jednak otwarte fundusze emerytalne przysyłają swoim członkom dokładne zestawienia. Co z nimi robimy? - "Rz" zapytała o to ludzi, którzy zadeklarowali, że odprowadzają składki do jednego z OFE.
77 proc. twierdzi, że czyta zarówno informacje z ZUS, jak i z OFE. Jeden na pięciu badanych przyznaje, że tego nie robi. Zapoznawanie się z wyciągami deklaruje niemal 100 proc. biznesmenów i kadry kierowniczej oraz niemal 90 proc. osób najlepiej wykształconych. "Dokładnie sprawdzam, czy na oba moje konta wpłynęły wszystkie składki" - twierdzi 59 proc. badanych.
"To zaskakująco dobre wyniki. Może nawet niektórzy deklarują zainteresowanie trochę na wyrost. Jednak to nic złego, bo oznacza, że nie wypada nie wiedzieć" - komentuje na łamach dziennika Wojciech Wyszyński z Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
"Z tego co pamiętam, wyniki takich samych badań w Szwecji wskazywały, że tam mniej osób było zainteresowanych takimi informacjami" - dodaje dyrektor Departamentu Analiz Ministerstwa Pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak.
W Szwecji co roku każdy mieszkaniec otrzymuje specjalną pomarańczową kopertę z prognozą własnej emerytury. Szczególnie uważnie czytają wyciągi osoby z wyższym wykształceniem (77 proc.), mężczyźni zaś są bardziej dociekliwi od kobiet. W wyciągach z OFE podana jest informacja nie tylko o składkach, które wpłynęły na konto, ale przede wszystkim o tym, ile mamy na nim oszczędności emerytalnych. Ponad połowa członków OFE zapewnia, że dokładnie wie, ile wynoszą ich oszczędności. 43 proc. przyznaje się do niewiedzy - czytamy w "Rzeczpospolitej".
(PAP/Rzeczpospolita)
Przez dziesięciolecia składki na ZUS wpadały do jednego worka i nikt się nie interesował, ile pieniędzy uskładał na swoją emeryturę. Od kilku lat ubezpieczeni dostają wyciągi ze swoich kont emerytalnych. Informacje z ZUS ciągle są niepełne, jednak otwarte fundusze emerytalne przysyłają swoim członkom dokładne zestawienia. Co z nimi robimy? - "Rz" zapytała o to ludzi, którzy zadeklarowali, że odprowadzają składki do jednego z OFE.
77 proc. twierdzi, że czyta zarówno informacje z ZUS, jak i z OFE. Jeden na pięciu badanych przyznaje, że tego nie robi. Zapoznawanie się z wyciągami deklaruje niemal 100 proc. biznesmenów i kadry kierowniczej oraz niemal 90 proc. osób najlepiej wykształconych. "Dokładnie sprawdzam, czy na oba moje konta wpłynęły wszystkie składki" - twierdzi 59 proc. badanych.
"To zaskakująco dobre wyniki. Może nawet niektórzy deklarują zainteresowanie trochę na wyrost. Jednak to nic złego, bo oznacza, że nie wypada nie wiedzieć" - komentuje na łamach dziennika Wojciech Wyszyński z Urzędu Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
"Z tego co pamiętam, wyniki takich samych badań w Szwecji wskazywały, że tam mniej osób było zainteresowanych takimi informacjami" - dodaje dyrektor Departamentu Analiz Ministerstwa Pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak.
W Szwecji co roku każdy mieszkaniec otrzymuje specjalną pomarańczową kopertę z prognozą własnej emerytury. Szczególnie uważnie czytają wyciągi osoby z wyższym wykształceniem (77 proc.), mężczyźni zaś są bardziej dociekliwi od kobiet. W wyciągach z OFE podana jest informacja nie tylko o składkach, które wpłynęły na konto, ale przede wszystkim o tym, ile mamy na nim oszczędności emerytalnych. Ponad połowa członków OFE zapewnia, że dokładnie wie, ile wynoszą ich oszczędności. 43 proc. przyznaje się do niewiedzy - czytamy w "Rzeczpospolitej".
(PAP/Rzeczpospolita)
